Część 1: Poranek, kiedy mój pies nie przestawał drapać drzwi

Nigdy tego nie zrobiła.mąż, Daniel, wrócił do domu zaledwie kilka dni wcześniej. Poruszał się powoli, ostrożnie, jakby jakikolwiek nagły ruch mógł pozbawić go resztek sił. Prawie się nie odzywał. A kiedy już się odzywał, jego głos brzmiał głucho i odlegle. Noce były dla niego najtrudniejsze, a sen rzadko przychodził bez trudu.

Większość poranków budziłam się przed wschodem słońca. Siedziałam przy kuchennym stole, trzymając w dłoniach dawno wystygły kubek, wpatrując się w ogródek przez zaparowane szkło. Na kubku widniał napis „Najlepsza Mama na Świecie”, napisany kolorowym markerem. Lily dała mi go poprzedniej wiosny.

Tego ranka powiedziałem sobie, że wezmę łyk. Tylko jeden. Coś normalnego.

Moje ręce się nie poruszyły.

Część rzeczy Lily została odebrana po wypadku. Rozumiałem dlaczego, ale to nie ułatwiało sprawy. Każdy przedmiot był jak jej część, zamknięta za drzwiami, których nie mogłem otworzyć. Wśród nich był jej ulubiony żółty sweterek. Miękki, jasny i radosny, był jej ulubionym strojem w weekendy. Kiedy go miała na sobie, mogłem ją rozpoznać wszędzie.

Tęskniłam za tym swetrem bardziej, niż się spodziewałam.

Daniel wciąż spał na górze, oddychając nierówno. Nie chciałem go budzić. Potrzebował odpoczynku, nawet jeśli miał on być krótki i przerywany.

Wpatrywałem się w mgłę, gdy to usłyszałem.

Drapanie. Drapanie. Drapanie.

Na początku to ignorowałem. Nasz pies Baxter zazwyczaj zostawał rano na zewnątrz. Miał przytulne miejsce na werandzie i uwielbiał chłodne powietrze. Jeśli chciał wejść do środka, szczekał raz czy dwa. Tym razem było inaczej.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.